| |
| 2006-08-20 11:32:23 >> zaprowadź mnie daleko stąd | I tak dobiega koniec miesięcznego testu terenowego nawigacji satelitarnej. Jak każdy gadżet musiał być przebadany wszechstronnie w ciemnych uliczkach wielu miast. Jak służył? Różnie, ale z reguły dobrze. Prowadził najkrótszą lub najszybszą drogą do wyznaczonego celu i nawet pod same drzwi, bo kryje w sobie numery budynków, adresy stacji benzynowych, konsulatów, hoteli i co najważniejsze... kryjówki fotoradarów :) Tylko bagaże nadal muszę nosić sam ;)
Tylko jedna rzecz może martwić... Ludzie powoli acz z uporem uzależniają się od techniki, gps zaprowadzi Cię w każdy zakątek Ziemii, zaprowadzi Cię z powrotem do samochodu w obcym mieście, ale co zrobimy jak wysiądą baterie? Ludzie już nie będą potrafili wziąć papierowej mapy do ręki albo nawet nie będą wiedzieli co to jest :/
No cóż... takie czasy... technika nas uzależnia od siebie i bez chipsetu w okularach już niedługo nie odróżnimy brzozy od topoli... Niezbyt to ciekawa perspektywa, ale... nawigację gps i tak chcę mieć :)) |  | skomentuj(0)
| 2006-02-02 17:16:33 >> zabierz mnie na wycieczkę... | Budzę się i już o niej myślę... wiem, że już na mnie czeka... Wychodzę z domu, idę na parking, patrzę na przechodniów - znów te smutne maski. Nic mnie nie obchodzą, myślami jestem już gdzie indziej... Dotarłem wreszcie, już ją widzę. Stoi dumnie na ubitej ziemi, lakier połyskuje w zimowym słońcu. Smukłe lampy zdają się mrugać zalotnie i zapraszać bliżej.
Podchodzę bliżej, otwieram drzwi... mhm... zapach tapicerki jak zwykle zaprasza do środka, fotel kierowcy kusi obietnicą przejażdżki. Przez chwilę napawam się tym zapachem, zaraz potem kluczyk wędruje do stacyjki. Z każdym przesunięciem budzi się inna część skomplikowanego mechanizmu, kontrolki już płoną czerwienią. "No dalej" zdaje się szeptać... Rozrusznik odpalił i mechaniczny mięsień obudził się do życia z głębokim westchnięciem. Słyszę jak mruczy i już wiem co się stanie za chwilę. Otwieram jej świetliste oczy, wrzucam bieg, ona też już wie co się wydarzy. Obroty rosną, skręcam kierownicę - mechaniczne stawy poruszają się bez oporu mimo, że to dopiero rozgrzewka. Ruszamy na asfalt, opony tulą się do twardej nawierzchni, wybierają każdą zbędną drobinę i bezlitośnie wyrzucają do tyłu. Zmiana biegu, chwila cichego pomruku i znów wraca drapieżny ryk silnika.
Mozolnie opuszczamy miasto i ruszamy na otwarte tereny. Radio obudziło się do życia, posłało strumień elektronów do ukrytych pod metalowym płaszczem głośników. Muzyka akompaniuje dźwiękom czterech stalowych cylindrów szalejących pod maską... Horyzont staje się celem... Zabierz mnie na wycieczkę... | skomentuj(2)
| 2006-01-23 22:28:58 >> Komunikacja Wiejska | Pomyśleć, że tak niewiele wystarczy by przypomnieć sobie za co nienawidzi się Komunikacji Miejskiej. Dzisiaj, korzystając z uroków aury biegunowej postanowiłem skorzystać ze środków transportu publicznego.
Czas odjazdu (jakkolwiek nigdy precyzyjny) sprawdziłem w internecie i pewny niepunktualności wprawnych 'wozicieli ziemniaków' wyszedłem na przystanek 10 minut wcześniej. Oczywiście system zapobiegawczy zadziałał... autobus się spóźnił. Jakby tego było mało, to zamiast niskopodłogowy wehikuł pojawił się stary, wysłużony, dieslowski jamnik, który w całej swej okazałości dojeżdża do połowy trasy i żegna wszystkich pasażerów słowami: "KONIEC TRASY!!".
W takiej wielce niesympatycznej sytuacji przyszło mi czekać na kolejny autobus tej samej linii tym razem jadący do końca. I czekałem... 15 minut przy -17 st. Celsjusza. Status wycieczki głosił, że impreza transportowa trwa już 30 minut i zamierza potrwać jeszcze chwilę.
Dalej było już bardziej schematycznie. Wreszcie (po kolejnym spóźnieniu) pojawił się nowoczesny, brudny i śmierdzący autobus pełen ludzi w maskach szarych, znudzonych życiem obywateli.
U celu mogłem sobie pogratulować. Nie dość, że wydałem 2.10 zł na cały przejazd, to jeszcze trwał on tyle ile zajęłoby mi przejście tego dystansu pieszo.
Morał? Komunikacja Miejska nie dowozi nas do celu szybciej - inaczej tak, drożej tak, ale nie szybciej.
Już widzę to nowe reklamy:
"Komunikacja Miejska, utrudniamy wam życie każdego dnia" ;) | skomentuj(5)
| 2006-01-13 10:37:35 >> emigracja |  | Dzisiaj w godzinach nocnych wewnątrz organizmu nastąpiło nagłe poruszenie... bunt... krwinki znudzone monotonią kilometrów jednakowych organicznych korytarzy postanowiły poszukać szczęścia na zewnątrz. Gdy nastała godzina zero setki tysięcy niewolników naparła na najsłabszą ścianę jaką mogli wyszukać... Nos był celem... "Wolność" krzyczały migocząc czerwienią w świetle księżyca... Ucieczka krwistymi szlakami po skórze była aż zbyt prosta.
Wtedy natrafili na barierę nie do przejścia. Bawełna, przemysł syntetyczny i dzieło ludzkich rąk stanęło im na drodze. Prześcieradło porywało i bezwzględnie zatrzymywało każdą kolejną kroplę podążającą ku wolności. Siła krwinek miała tkwić w ich ilości, ale zareagował centralny ośrodek tentegowania, wybudził regenerujący się we śnie organizm i wskazał ognisko problemu.
Po kilkunastu sekundach bunt został zduszony 3 warstwową atestowaną chusteczką do nosa i odrobiną improwizacji. Emigranci zginęli w drodze ku wolności, którą okazała się śmierć sama w sobie. Reszta nigdy nie pozna prawdy, więc pewnie spróbują ponownie... Będę na nich czekać... | skomentuj(2)
| 2006-01-11 22:40:40 >> koniec przerwy | Dzisiaj po miesiącu i jednym dniu wyrwałem się z pisarskiej hibernacji i napisałem wreszcie recenzję... Jak zwykle najgorzej było zacząć, teraz będzie już z górki... mam nadzieję :P
Muza nade mną czuwa ;) 'She's sexy and sophisticated' :P | skomentuj(0)
| 2006-01-03 00:35:58 >> lepiej idź spać | Życie to ciekawa konstrukcja, w każdej chwili potrafi się coś w niej spier%#lić...
Dzisiaj to już koniec bajki... | skomentuj(0)
|
|
|